06.06.2011 r. oficjalne, uroczyste przekazanie Pefo w siedzibie
sponsora firmy Grupy Kapitałowej Vectra w Gdyni. Pierwsze relacje w telewizji w
programie informacyjnym TVN24, w programie I TVP – Teleexpresie, radiu, w
prasie lokalnej i serwisach internetowych. Niestety po przekazaniu i po moim
niefortunnym upadku w Gdyni, po którym, jak się później okazało złamałam rękę,
Pefo zamiast ze mną do domu wrócił do Katowic. To był jeden z najtrudniejszych
okresów mojego życia. Chociaż tak krótko ze sobą byliśmy, a tak bardzo
odczuwałam jego brak…
poniedziałek, 6 czerwca 2011
niedziela, 1 maja 2011
Pierwszy wspólny miesiąc
Pierwszy wspólny
miesiąc w Warszawie we dwoje. Wzajemne coraz lepsze poznawanie siebie, swoich
nawyków i przyzwyczajeń, oczekiwań i pragnień. Przełomem we wspólnych
relacjach, zaufaniu było majowe oberwanie chmury. Wystarczyło parę metrów od
tramwaju do metra by zmoknąć do suchej nitki. Przemoczone aparaty słuchowe
przestały działać jeden po drugim, nie miałam wyjścia powiedziałam: Pefo zaprowadź mnie do domu. Musisz to
zrobić, bo ja nic nie słyszę. Pefo stanął na wysokości zadania.
Przemoczeni, ale cali i bezpieczni dotarliśmy do domu. Od tej chwili stało się
dla mnie jasne, że na Pefo mogę polegać zawsze i wszędzie bez względu na
okoliczności…
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wspólne początki...
Kurs adaptacyjny w
Katowicach trwał tydzień i był bardzo intensywny wiele się działo… rano wykłady
teoretyczne, popołudniu zajęcia praktyczne z psem i tak dzień w dzień… Na
kursie zdobyłam niezbędną wiedzę, to tutaj pod okiem czujnych trenerów stawiałam
pierwsze nieporadne kroki w duecie z Pefo, wtedy też poznałam Oskara i Andżelę,
którzy podobnie jak ja odbywali kurs, dobrze że byli bo we dwójkę, a właściwie w
trójkę zawsze raźniej…
piątek, 22 kwietnia 2011
Od czego wszystko się zaczeło...
Wszystko
zaczęło się od moich marzeń i ogromnego pragnienia posiadania psiego przyjaciela,
towarzysza i pomocnika… Szukając w Internecie
informacji o psich pomocnikach pomagających osobom niesłyszącym krok po kroczku,
o czym jeszcze wtedy nie wiedziałam, zaczęłam realizować jedno ze swoich marzeń…
bo miałam świadomość, że są w Polsce psy asystujące osobom niewidomym, czy
poruszającym się na wózku, ale czy są takie które pomagają osobom niesłyszącym?
Niestety nie znalazłam żadnej wiadomości o polskim psie sygnalizującym dźwięki,
mimo wszystko po zapoznaniu się z informacjami na stronach internetowych fundacji, które
zajmują się szkoleniem psów asystujących postanowiłam napisać e-maila do jednej
z nich tej która mimo, że nie była najbliżej Warszawy, to jednak jej strona internetowa
najbardziej zaspokoiła moją ciekawość i
najbardziej przypadła mi do gustu. Ponadto intuicja podpowiadała mi, że to jest
właśnie ta fundacja, której szukałam… 30.03.2010 r. wysłałam e-maila z
wiadomością … w odpowiedzi dostałam kilkustronicowy wniosek o przyznanie psa
asystującego wypełniłam, wysłałam i cierpliwie czekałam… kiedy myślałam, że już
nic z tego nie będzie dostałam telefon z zaproszeniem na wystawę psów w Poznaniu 06.11.2010 r. Namówiłam moją
serdeczną przyjaciółkę Jolę i razem zjawiłyśmy się w Poznaniu, gdzie miałam
okazję po raz pierwszy zobaczyć na żywo pokaz psów asystujących, który poprowadzili
beneficjenci fundacji. Przyznam szczerze, że umiejętności psów zrobiły na mnie
niesamowite wrażenie, wtedy też miałam przyjemność poznać prezes fundacji DOGIQ
panią Anetę Graboś, która po rozmowie zaprosiła mnie na dzień otwarty fundacji
do Katowic…
Subskrybuj:
Posty (Atom)

